UOKiK zainteresowany słowami Henryka Kani o praktykach handlowych sieci Biedronka

Jak dowiedział się portal wiadomoscihandlowe.pl, UOKiK zamierza się skontaktować z Henrykiem Kanią, aby pozyskać od niego informacje o praktykach handlowych sieci Biedronka względem dostawców. To pokłosie wywiadu z Kanią opublikowanego we wtorek przez „Business Insider Polska”.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że tezy jakie padły w wywiadzie zainteresowały urzędników UOKiK odpowiedzialnych za sprawy związane z ustawą o przewadze kontraktowej. Przypomnijmy, że pod koniec września urząd wszczął postępowanie, w ramach którego sprawdza, czy właściciel Biedronki, firma Jeronimo Martins Polska, stosuje nieuczciwe praktyki wobec dostawców produktów spożywczych. JMP grozi kara w wysokości nawet do 3 proc. rocznych obrotów (około 1,5 mld zł).

Urzędnicy UOKiK chcą pozyskać od Henryka Kani dodatkowe informacje na temat praktyk stosowanych przez Biedronkę. Chodzi tu o kwestię tzw. opłat półkowych i rabatów, ale też – w szerszym ujęciu – sposób postępowania sieci z dostawcami. Chcą także dowiedzieć się, jakich lat dotyczą zjawiska, o których opowiedział Kania. Nowe materiały, jakie być może uda się zdobyć w ten sposób urzędnikom, mają zostać włączone do postępowania dotyczącego wykorzystywania przewagi kontraktowej.

Kania w rozmowie z „BIP” zarzucił Biedronce m.in. przerzucanie na jego firmę „kosztów reklamy, kosztów swoich akcji promocyjnych oraz innych programów budujących dobry wizerunek [sieci]”. Jak stwierdził, „to nie był element umowy, ale powszechna praktyka wymuszania takich płatności”.

– Biedronka stosowała groźbę, że jeżeli nie zapłacimy, to będą ograniczać nam asortyment, czyli będą kupowali mniej naszego towaru – twierdzi Kania. Według jego relacji, od 2017 r. żądania takich opłat pojawiały się coraz częściej, a kwoty były coraz wyższe. – Jednostkowo, sieć handlowa potrafiła zażądać nawet 10 mln zł – powiedział Kania „Business Insiderowi”.

– Do tego dochodziły próby wymuszeń obniżek cen. Bo konkurencja ma niższą cenę na dany produkt, to oni też chcą mieć niższą cenę. I znów, gdybyśmy nie obniżyli cen, to Biedronka straszyła, że oni wówczas nawiążą współpracę z tańszą konkurencją – stwierdził biznesmen.

Henryk Kania uważa, że zbyt duże uzależnienie od Biedronki było jedną z przyczyn, jakie złożyły się na kłopoty jego firmy. Aż 70 proc. produkcji ZMHK trafiało właśnie do tej sieci dyskontów. Kania w wywiadzie dla „BIP” stwierdził, że jego wiara w to, że „jak zbuduje ogromną firmę mięsną i wejdzie z jej produktami do największych sieci sprzedaży, to Zakłady osiągną sukces, również finansowy”, okazała się zbyt przesadna. – To myślenie okazało się wielką pułapką – ocenia biznesmen.

Zdaniem Kani, uzależnienie ZMHK od jednej sieci handlowej, czyli Biedronki, ostatecznie okazało się zbyt duże. – Do 2017 r. współpraca (…) układała się korzystnie. Dwa lata temu Biedronka wypowiedziała nam umowę o strategicznej współpracy, tłumacząc, że musi maksymalizować zyski i nie może utrzymać wynegocjowanych z nami kilka lat wcześniej warunków współpracy. To był początek dużych kłopotów finansowych – powiedział.

Do chwili publikacji niniejszego artykułu nie otrzymaliśmy komentarza od sieci Biedronka. Nie udało nam się także skontaktować z Henrykiem Kanią.

Przypomnijmy, że postępowanie UOKiK w sprawie nadużywania przewagi kontraktowej przez Biedronkę trwa od 25 września. Wcześniej, w czerwcu, urząd przeprowadził kontrolę w Jeronimo Martins. Uzyskane w ten sposób informacje i dokumenty „dały podstawę do postawienia przedsiębiorcy zarzutu nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej”.

UOKiK-owi szczególnie nie spodobał się jeden z rabatów, jaki Biedronka uzyskuje od dostawców (w szczególności dostawców owoców i warzyw). Według urzędu, dostawcy Biedronki nie znają wysokości tego rabatu, a informowani są o nim „na koniec miesiąca, po zrealizowaniu dostaw”. – W przypadku nieudzielenia tego rabatu, dostawcy grozi kara umowna – tłumaczył UOKiK w komunikacie.

Zdaniem Marka Niechciała, prezesa UOKiK, taka praktyka właściciela sieci Biedronka „może stanowić naruszenie dobrych obyczajów i wykorzystywanie słabszej strony umowy”. – Jeronimo Martins Polska ma silniejszą pozycję negocjacyjną i podejrzewamy, że wykorzystuje ją w nieuczciwy sposób. W efekcie tych działań dostawca produktów spożywczych, głownie owoców i warzyw, nie ma pewności, czy będzie musiał udzielić dodatkowego rabatu, ani jak duży on będzie. Tym samym zawierając umowę nie wie, ile będzie mógł zarobić – komentował Niechciał.

Przypomnijmy, że do postępowania prowadzonego przez UOKiK przystąpili już byli pracownicy i dostawcy Biedronki zrzeszeni w stowarzyszeniu „Stop Wyzyskowi – Biedronka”. Jak zapewnił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Edward Gollent, prezes organizacji, stowarzyszenie dysponuje „szeregiem dokumentów i zeznań świadków pokazujących, że ujawnione praktyki firmy nie są żadnym wypadkiem przy pracy ani pomyłką, tylko świadomie prowadzonym i systemowym rozwiązaniem wdrażanym od lat 90.”.

 

 

źródło: https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykuly/uokik-zainteresowany-slowami-henryka-kani-o-praktykach-handlowych-biedronki-tylko-u-nas,58164?newsletter=1281