Socjolog: Tesco może stracić i pracowników, i klientów

Rozmowa z prof. Markiem Szczepańskim*

Małgorzata Goślińska: – Ludzie z Tesco nie boją się stracić pracy tylko dlatego, że bezrobocie spadło?

Prof. Marek Szczepański: To pilotażowy strajk. Strajk w tyskim Tesco pokazuje, że psychiczna bariera lęku puszcza. Nawet u grupy tak dyskryminowanej na rynku pracy. U kobiet, które statystycznie zarabiają o 20 proc. mniej niż mężczyzna na tym samym stanowisku, w dodatku u kobiet po pięćdziesiątce, które mają w ogóle kłopot ze znalezieniem pracy, wreszcie u pracownic megamarketu, którym stawia się wyśrubowane wymagania za minimalne zarobki. Wiedzą, że jak nie wyjdą na ulicę, nie tupną, to nic nie uzyskają.

Szefowie Tesco sprawiają wrażenie, jakby się nie mieli czego bać.

– A powinni się obawiać. Mogą stracić nie tylko pracowników, ale i klientów.

Co klienta obchodzi los pracownika? Chce być dobrze obsłużony i tyle.

– Moi studenci nie kupują chińskich towarów, bo wiedzą, że wyprodukowały je 12-letnie rączki. W Polsce rośnie świadomość konsumencka. Firmy dbają o swój wizerunek społeczny, a raporty pokontrolne pokazują, że duże sklepy mają wiele do zrobienia. Zdarzają się tam nieprawidłowości: przekraczanie czasu pracy, niepłacone nadgodziny, wykorzystywanie do innych czynności niż obowiązki określone w umowie, na warunkach higienicznych kończąc. Tesco wcześniej czy później musi zrozumieć, że dbałość o pracowników jest ważna.

Ale też pracownicy powinni czytelnie przedstawić klientom, co się kryje za strajkiem. Że to nie jest fanaberia. W tym sporze jest wiele emocji. Ale liczę na ich rozwagę.

* Prof. Marek Szczepański jest socjologiem, kierownikiem Instytutu Socjologii na Uniwersytecie Śląskim, rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych w Tychach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *