Służące z Biedronki

Kasjerki dźwigające ciężary bez wcześniejszych badań lekarskich i spadające z wysokości podczas rozładowywania towarów. Do tego przypadki fałszowania zaświadczeń o szkoleniach z zakresu obsługi wózków widłowych, czego skutkiem są wypadki. Nie poprawia się niestety sytuacja pracowników, w sklepach Biedronki.

Wyzysk w Biedronce Kobiety pracujące w punktach handlowych należących do sieci portugalskiego koncernu Jeronimo Martins nadal traktowane są jak służące, które mają wykonać każde zadanie przełożonego. Nawet wtedy, gdy przekracza to ich sity i zakres obowiązków.
– Kobiety zatrudniane jako kasjerki zajmują się rozładunkiem tirów, a badania lekarskie, które wcześniej przechodzą, nie dotyczą tak ciężkiej pracy – opowiada „TS” Eward Gollent, przewodniczący Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe „Biedronka”. – Pracownice układają towary ma pólkach, które znajdują się 1,6 metra nad ziemią. Kręgosłupy im nie wytrzymują, spadają na ziemię, a pracodawca bezczelnie pisze, że „wypadek nie miał związku z wykonywaną pracą”. A wszystko przez to, że nie zatrudnia się, w ramach oszczędności, pracowników magazynowych.

Pracowała w Biedronce dziś jest inwalidką

Poszkodowanym kobietom pozostaje walka przed sądami, która trwa przeważnie około dwóch lat. Dopiero wtedy zyskują prawo do odszkodowań. Do wypadków przy pracy dochodzi także w związku z fałszowaniem zaświadczeń z zakresu obsługi wózków widłowych.

– Kursy powinny trwać 43 godziny i kończyć się egzaminem komisyjnym.. W dokumentach wszystko jest pięknie ładnie, a w rzeczywistości szkolenie zajmuje zazwyczaj od 2 do 4 godzin – mówi Edward Gollent i na dowód pokazuje podpisane w tej sprawie oświadczenia kilku pracownic. – A potem dochodzi do tragedii. W Słupsku po potrąceniu przez wózek do szpitala trafił jeden z klientów i tam zmarł. W Olsztynie jedna z pracownic przejechała drugiej po stopie.
O złych warunkach pracy mówi również Paweł Pawlak, szef organizacji zakładowej „S” w Biedronce.
– Wózki elektryczne, które mamy do dyspozycji, łatwo się psują. Poza tym to pojazdy przeznaczone raczej do dużych hal. Mają długą drogę hamowania, dlatego nasi pracownicy często lądują na ścianach – relacjonuje.
– Temperatury w sklepach w lecie dochodzą do 38 stopni, a w zimie spadają do 10. Nagminne jest wykorzystywanie kasjerek do roznoszenia towarów. W Solidarności mamy osobę, która pracę w Biedronce przypłaciła t grupą inwalidzką. Trzy kolejne się leczą, przechodzą rehabilitację.

Dotrą do Portugalii

Jeronimo Martins robi wszystko, aby informacje o wypadkach nie przedostawały się do Portugalii.
– Z okazji otwarcia 1000 sklepu w Polsce zarząd zorganizował konferencję prasową w Warszawie. O 9.00 zaprosili wyłącznie dziennikarzy portugalskich, a dopiero o 11.00 polskich – mówi Gollent.
Ale nie jest to przeszkoda nie do przeskoczenia.
– Dotrzemy do Portugalii, wykorzystując nasze kontakty z tamtejszymi związkami zawodowymi – zapowiada Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Pracowników Handlu „S”. – W grudniu planujemy akcję: „W tym tygodniu nie chodzimy do Biedronki”, w której będziemy zniechęcać klientów do robienia zakupów w tych sklepach. Podobna akcja niemieckiego związku Ver:di wymierzona w łamiącą prawo sieć Lidia już doprowadziła do utraty przez nich znaczącego procentu zysków. Jesteśmy słabym, źle zorganizowanym społeczeństwem, które godzi się na wyzysk ze strony obcego kapitału. Polacy muszą zrozumieć, że hasło Biedronki: „Codziennie niskie ceny” ma swój koszt. Ten koszt ponoszą pracownicy.
  Solidarność, Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka, Stowarzyszenie Pomocy Prawnej „Stop Wyzyskowi”, a także Fundacja Eberta postanowiły zjednoczyć sity.
– Jeżeli będziemy działać razem to nasza siła oddziaływania będzie większa – nie ma wątpliwości mecenas Lech Obara ze Stowarzyszenia „Stop Wyzyskowi”, który reprezentuje przed sądami poszkodowanych przez Biedronkę. – Przygotowaliśmy projekty zmian prawnych, które pomogą zatrudnionym także w innych sieciach handlowych.
Mecenas Obara za konieczną uważa m.in. zmianę art.. 291 par. I kodeksu pracy, która dziś ustala 3-letni termin przedawnienia roszczeń pracowniczych.
– To przepis, który ma zapewniać spokój pracodawcom. W Biedronce przedawniły się przez to sprawy tysiącom ludzi – wskazuje. – Nie mogli dochodzić roszczeń, gdy byli zatrudnieni, bo obawiali się zwolnienia. A potem okazało się, że jest za późno.
Próby telefonicznego skontaktowania się z rzecznikiem Jeronimo Martins Polska nie przyniosły pożądanego rezultatu. Nie odpowiedział też na przesłane maiłem pytania.

Biedronka pod lupą kontrolerów

O licznych nieprawidłowościach w sklepach sieci Biedronka informuje raport Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy skierowali ponad 2600 wniosków o usunięcie stwierdzonych naruszeń. Najczęściej stwierdzaną nieprawidłowością było dopuszczanie do pracy bez wstępnych badań lekarskich.

Inspektorzy wykryli 57 przypadków rażącego naruszenia przepisów, powodującego bezpośrednie zagrożenie ‚rycia lub zdrowia pracowników, wstrzymując prace w celu zapobieżenia ewentualnym wypadkom. „Osoby obsługujące wózki nie byty wyposażone w obuwie-ochronne, przekraczano dopuszczalne masy transportowanych towarów (np. w jednym ze sklepów kobieta przewoziła wózkiem ręcznym towar ważący 960 kg). Innym groziło porażenie prądem z powodu niezabezpieczenia uszkodzonej instalacji elektrycznej”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *