Pikietowali przeciwko śmierci w Biedronce

W roku 2004, w programie TVN Uwaga! wyemitowano reportaż, który zarzucał, że zatrudniani w Biedronce pracownicy nie są odpowiednio wynagradzani za nadgodziny, oraz że dochodzi do regularnego fałszowania ewidencji pracy by ukryć te nieprawidłowości. Doniesienia opierały się m.in. na informacjach przekazanych przez Bożenę Łopacką, byłą kierowniczkę sklepu Biedronka w Elblągu.

Po nadaniu reportażu, złożona została seria pozwów sądowych przeciwko właścicielom Biedronki, ale tylko w części przypadków jednoznacznie orzeczona została wina firmy. Samej Łopackiej Sąd Apelacyjny w Gdańsku przyznał 26 tysięcy złotych odszkodowania za 2,5 tysiąca nadgodzin[3]. Sprawa B. Łopackiej wspierana była przez Program Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Obwiniają zarząd hipermarketu Biedronka o wyzysk i spowodowanie śmierci trzech osób. Chcą sprawiedliwości, domagają się zmiany prawa pracy i ponownego wszczęcia procesów przeciwko Jeronimo Martins, właścicielowi sieci marketów.

– Protestujemy przeciwko wyzyskiwaniu pracowników i spowodowaniu śmierci trzech osób. W Biedronce zginęły dwie młode kobiety, jednej z nich pękł krwiak mózgu podczas dźwigania ciężarów. Ale zarząd nie przyznaje się do tego, że stało się to w czasie pracy – mówi Anna Kordek z Olsztyna, przedstawicielka Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Biedronkę. – Sama przepracowałam dziewięć lat w Biedronce, też otarłam się o śmierć. Domagamy się, aby sprawcy tego wyzysku zostali ukarani. Przyszliśmy z petycją do ministra, aby przyspieszyć postępowanie.

Dokładnie w Dzień Matki, w południe, pod Ministerstwem Sprawiedliwości ustawiła się grupka osób, które nie zgadzają się na wyzysk w sieci marketów Biedronka. Zanieśli do ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego specjalną petycję, w której proszą m.in. o przyspieszenie postępowania przeciwko Jeronimo Martins, właścicielowi Biedronki. Wraz ze Stowarzyszeniem Poszkodowanych przez Biedronkę protestowali również członkowie Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80. Jak sami mówią, dla poparcia inicjatywy.

– Solidaryzujemy się z nimi. Umowy o pracę w Biedronce powinny być ujednolicone. W tej chwili umowy te nie określają dokładnie, jaki jest zakres obowiązków pracownika – tłumaczy Elżbieta Formalczyk, przewodnicząca WZZ Sierpień 80. – Na jednym stanowisku jedna osoba wykonuje kilka czynności, które nie powinny należeć do jej obowiązków. Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu praw pracowniczych. W Biedronce pracuje około 80% kobiet, dlatego też pikieta jest właśnie dzisiaj, w Dzień Matki.

Wśród osób, które prowadziły negocjacje z ministerstwem, był Edward Golemb ze Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Biedronkę.
– Liczymy na to, że śledztwo przybierze właściwe tempo. Śledztwa w sprawie trzech śmierci w Biedronce zostały umorzone. Nie zgadzamy się z postanowieniami prokuratury – mówi. – Za lata narażania pracowników i klientów na utratę zdrowia i życia odpowiedzialny jest zarząd, który kieruje firmą i to on powinien ponieść konsekwencje. Ludzie stracili zdrowie i życie.

Jak dodaje Golemb, zarząd Biedronki był umacniany w tym, że jest nietykalny. Wszystko przez to, że kolejne postępowania były umarzane.
– Wie pani, dlaczego tak było? Bo przy tych wypadkach, Biedronka ani razu nie przyznała się, że to się stało w czasie pracy. Fałszowali wszystkie dokumenty! – oburza się Anna Kordek. – Niby teraz jest lepiej, niby mniej wyzyskują, ale towaru do wyłożenia jest ciągle tyle samo. Są ci sami, starzy kierownicy. Oni powinni być rozliczeni za to, co się stało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *