Minister przyjrzy się Biedronce

Kilkadziesiąt osób ze Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka, Stowarzyszenia na rzecz Praw Kobiet i Rodziny oraz z Solidarności ’80 pikietowało wczoraj Ministerstwo Sprawiedliwości.

 Domagali się informacji o stanie śledztw i wyjaśnienia przyczyn umorzeń, np. sprawy śmierci 21-letniej Anety Glińskiej, kasjerki z Ustki, która zemdlała w pracy, a po kilku dniach zmarła. Biegli lekarze uznali, że jej śmierć może mieć związek z ciężką pracą przy rozładunku towarów. Kobieta nie przeszła badań lekarskich. Ale prokuratura w Słupsku nie znalazła podstaw do oskarżenia o nieumyślne spowodowanie śmierci.

Protestujących przyjął minister Zbigniew Ćwiąkalski. Zapewnił, że wszystkie sprawy dotyczące Biedronki będą monitorowane przez prokuratora krajowego. Do końca miesiąca ma być raport na ten temat. – Wstępnie minister podał, że zarzuty ma ok. 200 osób, a aktów oskarżenia jest 16 – mówi Beata Turkowicz ze Stowarzyszenia na rzecz Praw Kobiet i Rodziny. Śledztwo kiedyś scentralizowane w Gliwicach podzielono między prokuratury w całym kraju. Zarzuty naruszenia praw pracowniczych stawiane są wyłącznie kierownikom sklepów lub tzw. rejonów. – Często są to też ofiary narzuconego przez centralę systemu pracy. Ale do zarządu nikt nie sięga – mówił Edward Gollent ze Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Biedronkę.

W reakcji na pikietę właściciel sieci spółka JMD wydała oświadczenie, w którym zarzuca Stowarzyszeniu, że „po raz kolejny próbuje wszelkimi sposobami szkalować dobre imię firmy”. I zapewnia, że JMD „przestrzega prawa, szanuje prawa pracownicze, dba o bezpieczeństwo i higienę pracy”.

„Kto by nie chciał pracować w Biedronce…” – to najnowsza reklama firmy. Wczoraj aktualnych było 118 ofert pracy. Do zakończenia śledztwa – według szacunków ministerstwa – przesłuchanych ma być ponad 50 tys. byłych i obecnych pracowników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *