Godność pracownika pod ochroną

Po pięciu latach procesów sąd przyznał Katarzynie W., byłej kasjerce sieci Biedronka, 10 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz godności.

Wyrok przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku zapadł w sylwestra. –
Zadośćuczynienie zasądzono z tytułu krzywdy za stałe uporczywe
powierzanie ciężkiej pracy fizycznej z naruszeniem przepisów bhp.

Najważniejsze, że sąd uznał, że warunkiem koniecznym do przyznania
zadośćuczynienia nie jest wykazanie przez pracownika, że z tego powodu
doznał uszczerbku na zdrowiu – mówi pełnomocnik Stowarzyszenia
Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka mec. Lech Obara,
uczestnik wieloletniej batalii sądowej.

Historia Katarzyny W. – w latach 2000-04 kasjera-sprzedawcy w sklepie
Biedronka w Morągu – jest dramatyczna i długa. Kasjerka zmuszona była –
jak inni pracownicy sklepu – poza obsługą kasy także do rozkładania
towarów, sprzątania i rozładunku palet z towarem często ważących po 700
kg. Pracy za ciężkiej dla kobiet. Na początku 2004 r. okazało się, że
ciąża, w której była, obumarła.

Kobieta wystąpiła do sądu pracy
z pozwem o 100 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie czterech dóbr
osobistych: prawa do posiadania potomstwa, uszczerbku na zdrowiu,
godności pracowniczej oraz prawa do bezpiecznych i higienicznych
warunków pracy. Sąd I instancji (w Elblągu) dwa lata temu w sylwestra w
całości oddalił jej pozew. Zdecydowały opinie biegłych, z których
wynikało, że nie jest winą pracodawcy nieprawidłowy rozwój i strata
ciąży. Ta kwestia została wówczas ostatecznie przesądzona. Pół roku
później oddalona została też apelacja. Latem 2009 r. na korzyść
Katarzyny W. kasację rozstrzygnął Sąd Najwyższy. Zwrócił sprawę do II instancji. Orzeczenie sądu z 31 grudnia 2009 r. w Gdańsku jest konsekwencją wyroku SN.

Od
kilku lat w całej Polsce toczą się procesy i śledztwa w związku z
zarzutami wyzysku i łamaniem praw pracowniczych przez właściciela sieci
Biedronek – firmę JMD. Proces kasjerki z Morąga ma jednak szersze
znaczenie – także dla innych pracowników i pracodawców – właśnie z
powodu treści rozstrzygnięcia SN. Analizując sprawę i przepisy kodeksu
cywilnego oraz pracy, SN jasno powiedział, że katalog dóbr osobistych
podlegających prawnej ochronie jest otwarty. Należy do niego także
prawo pracownika do bezpiecznych (higienicznych) warunków pracy. Ale –
co ważne – przedmiotem ochrony nie jest w tym wypadku tylko zdrowie i
życie pracownika. Chroniona jest także jego godność.

„Działanie pozwanego pracodawcy, polegające na wydawaniu powódce
(zatrudnionej w charakterze kasjera-sprzedawcy) polecenia wykonywania
ciężkich prac fizycznych, z naruszeniem zasad bhp, wzbronionych
kobietom i nienależących do zakresu jej podstawowych obowiązków
pracowniczych, może być traktowane jako naruszenie jej godności
pracowniczej” – czytamy w uzasadnieniu SN.

Sędziowie – co
podkreśla uniwersalność orzeczenia – podali też inne przykłady
naruszenia godności pracownika: listonoszy obarczonych obowiązkiem
sprzedaży np. proszków do prania czy byłego prezesa spółki, któremu po
odwołaniu nakazano pracować w hali wśród pracowników fizycznych.
Roszczenia Katarzyny W. wywodzą się z jednej przyczyny – polecenia
wykonywania ciężkich prac fizycznych. Z tytułu jednej krzywdy
wyprowadzić można naruszenia wielu dóbr osobistych, ale
zadośćuczynienie przysługuje jedno. Dlatego sąd przyznał jej
ostatecznie 10 tys. zł, a nie 50 tys. zł – jak w końcu chciała –
zadośćuczynienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *