Cele Stowarzyszenia

Case „Biedronka” – o co walczymy?

Tak zwana „sprawa Biedronki” dotyczy największych wartości jakie człowiek posiada godności, dóbr materialnych, zdrowia i życia.

Jest testem na stosowanie w praktyce zasad równości wobec prawa, wywiązywania się organów Państwa z zadania ochrony słabych i bezsilnych przed wielkimi i bezwzględnymi.

Naszym celem jest – zmuszenie „Biedronki” do rozliczenia się ze swoimi pracownikami i kontrahentami za lata „bezprawia” . Do wprowadzenia trwałych zmian, by godność człowieka i prawa pracowników były w pełni szanowane a relacje z dostawcami, odbywały się na zasadach partnerskich, opartych o uczciwości i etykę w biznesie oraz odpowiedzialność społeczną.

Właścicielem sieci sklepów dyskontowych JMD „Biedronka” jest Portugalska firma Jeronimo Martins z siedzibą w Lizbonie. Pakiet większościowy posiada niejaki Soares dos Santos.

Od pierwszych dni, pogoń za maksymalizacją zysków w tej firmie, przybrała charakter patologiczny. Biedronka dopuściła się całego szeregu naruszeń prawa, zarówno w stosunku do swoich pracowników jak i kontrahentów.

Wykaz problemów:

Zmuszanie pracowników do pracy w nadgodzinach bez wynagrodzenia za tę pracę.
Oszczędności na sprzęcie technicznym kosztem zdrowia i życia kobiet.
Zatrudnianie kobiet do ciężkich prac magazynowych bez badań lekarskich.
Zmuszaniu kobiet do ciężkich prac magazynowych z naruszeniem norm dźwigania.
Fałszowaniu uprawnień do prowadzenia transportowych wózków elektrycznych.
Fałszowanie protokołów powypadkowych.

Wirtualne Faktury.
Jak Biedronka rozwiązuje problemy.
Ofiary Biedronki.
Świadome działanie, odpowiedzialność zarządu.
Konsekwencje społeczne.
Przyzwolenie społeczne.
Nieudolność państwa – porażka wymiaru sprawiedliwości.
Nasze zasady.
Cele stowarzyszenia.

Punkty wytłuszczone zostały niżej opisane, nie wytłuszczone są w opracowaniu.

Zmuszanie pracowników do pracy w nadgodzinach bez wynagrodzenia za pracę.

W sklepach Biedronka tysiące kobiet zmuszano przez 9 lat do pracy w nadgodzinach. Zamiast 6 – 8 godzin dziennie, pracowały ok. 2, 3 godziny dziennie więcej. Za tę pracę nie otrzymywały wynagrodzenia. Funkcjonował natomiast przemyślny system fałszowania ewidencji czasu pracy. Równolegle stworzono system zacierania dowodów, który miał uniemożliwić pracownikom dochodzenia roszczeń. Nad realizacją przestępczego procederu czuwali menadżerowie JMD. Fakty te zostały wielokrotnie opisane przez pracowników „Biedronek” w czasie rozpraw sądowych. Zapadły na tę okoliczność liczne prawomocne wyroki sądów cywilnych i karnych.

Dowody:

– wyroki,

– protokoły z przesłuchań Ewy Klareckiej , kierownika rejonu JMD .

Zważywszy na fakt, że ten oszukańczy proceder był uprawiany przez długie lata, JMD niewątpliwie zaoszczędziła kosztem pracowników i skarbu państwa wielomilionowe kwoty.

„Biedronka” cieszy się, że roszczenia pracowników za pracę w nadgodzinach przeterminowały się, bo minęły 3 lata. Nie zmienia to faktu, że JMD do dzisiaj nie wypłaciła swoim pracownikom wynagrodzeń za długie lata ciężkiej pracy w nadgodzinach. W tej sprawie prokuratura prowadzi ogólnopolskie śledztwo.

W myśl prawa karnego czyn, uporczywego uchylania się od zapłaty za pracę jest przestępstwem ściganym z art. 218 K.K. termin możliwości dochodzenia roszczeń z przestępstw wynosi10 lat. W takim przypadku w razie wniesienia aktu oskarżenia, każdy były czy obecny pracownik będzie mógł wystąpić o zapłatę zaległego wynagrodzenia wraz z ustawowymi odsetkami. Miejmy nadzieję, że organa wymiaru sprawiedliwości staną na wysokości zadania.

Uważamy że Państwo Polskie powinno upomnieć się o prawa poszkodowanych. Także o należne Skarbowi Państwa podatki, ZUS które nie zostały zapłacone od zaległych wynagrodzeń.

Oszczędności na sprzęcie technicznym, kosztem zdrowia i życia kobiet.

Kolejnym elementem wyzysku w Biedronkach jest fakt, że ciężką pracę fizyczną wykonują tam kobiety wbrew przepisom BHP. Nie istnieją tam stanowisk pracowników magazynowych, na których byliby zatrudniani mężczyźni.

Zgodnie z obowiązującym prawem, praca na zapleczu sklepu przy rozładunkach TIRÓW i przemieszczaniu towarów ze względu na normy dźwigania jest kobietom zabroniona, a co do zasady obsadę sklepów „Biedronka” stanowią kobiety.

I w tym przypadku od pierwszych dni funkcjonowania „Biedronka” oszczędzała, ale tym razem kosztem zdrowiem i życiem pracowników.

W całej sieci „Biedronka” tysiące kobiet w latach 1995 – 2004 , zajmowały się ręcznym rozładunkiem ciężarówek i przemieszczaniem towarów na wózkach ręcznych. Przypomnijmy na wózku ręcznym zgodnie z normami Bezpieczeństwa i Higieny Pracy, kobiecie wolno przewozić ładunek o łącznej wadze nie przekraczającej 80 kg , tymczasem wózek z pustą paletą waży ponad 80 kg ! Czyli wobec tysięcy kobiet, dzień po dniu, przez dziewięć lat łamano prawo, co nie mogło pozostać bez skutku na zdrowiu pracownic.

Paleta napojów chłodzących , oleju, cukru czy mąki waży 1000 kg. Stąd mamy liczne ciężkie uszkodzenia ciała, uszkodzone kręgosłupy, pozrywane nadgarstki liczne przypadki ciężkiego i trwałego inwalidztwa, poronienie a nawet śmierci. A przecież normy BHP zostały opracowane po to by chronić zdrowie pracowników.

Dopiero w drugiej połowie 2004 r w „Biedronce” wprowadzone wózki elektryczne, jednakże problem nie został całkowicie zlikwidowany. Nadal jak twierdzą pracownicy „Biedronek” i co wynika z raportów Państwowej Inspekcji Pracy, zdarzają się nie rzadkie przypadki używania przy pracy zakazanych kobietom wózków ręcznych.

Zatrudnianie kobiet do ciężkich prac magazynowych bez badań lekarskich.

Pracodawca przed przyjęciem pracownika do pracy ma obowiązek skierować go na badania lekarskie. Na odpowiednim druku pracodawca winien precyzyjnie określić co dany pracownik będzie robił. „Biedronka” jako wyłączne stanowisko pracy ( czynności podlegające badaniu lekarskiemu ), wskazuje „kasjer – sprzedawca” i świadomie ukrywa fakt że kobiety wykonują również zakazane im, ciężkie fizyczne prace magazynowe.

Lekarze twierdzą, że gdyby wiedzieli co faktycznie kobiety będą robiły w Biedronce, nigdy by nie wyrazili zgody na taką pracę.

Tak więc JMD od samego początku, nadal, nielegalnie do ciężkich prac magazynowych zatrudnia tysiące kobiet, bez badań lekarskich.

Skutek ? – Oto przykład.

Na skierowaniu na badania lekarskie Pani Anety Glińskiej Biedronka jako stanowisko pracy wskazała „Kasjer – sprzedawca, praca fizyczna z wydatkiem energetyczny 1000 kcal”. Dowód: – skierowanie na badania lekarskie. Nadto jak twierdzi rodzina, Pani Aneta Glińska, by nie stracić pracy musiała złożyć tzw. „lojalkę” – pisemne zobowiązanie się, że nie będzie korzystała ze zwolnień lekarskich. Pani Aneta mimo bólów głowy i złego samopoczucia chodziła do pracy. Poza pracą na kasie Pani Aneta Glińska zajmowała się ręcznym rozładowywaniem TIRÓW – dzisiaj nie żyje. Od nadmiernego wysiłku fizycznego pękł jej tętniak w mózgu .

Lekarze jako przyczynę wskazują ciężką pracę fizyczną. Dowód – opinie lekarskie.

Zmuszaniu kobiet do ciężkich prac magazynowych z naruszeniem norm dźwigania.

W sieci „Biedronka” do chwili obecnej przy przenoszeniu przez kobiety towarów w zbiorczych opakowaniach ( wykaz towarów w opakowaniach zbiorczych ważących powyżej 12 kg ) rażąco naruszane są normy wagowe dotyczących ręcznego przenoszenia towarów o wadze przekraczającej 12 kg \ częściej niż 4 razy na godzinę\ tj. normy zawartej w pkt. 2 załącznika do rozporządzenia RM z 10.IX.1996 r. w sprawie wykazu prac wzbronionych kobietom z którego wynika zakaz ręcznego podnoszenia ciężarów o masie przekraczającej 12 kg .

Normy wagowe zostały wprowadzone by chronić zdrowie kobiet. Natężeniu pracy jakie panowało w sieci sklepów „Biedronka” powodowało notoryczne naruszanie w/w norm i tym razem okupione zdrowiem kobiet dowód: wyrok Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Patrz: RAPORT O STANIE PRZESTRZEGANIA PRZEPISÓW BHP W SIECI SKLEPÓW „BIEDRONKA” W LATACH 1996 -2007

Fałszowaniu uprawnień do prowadzenia wózków widłowych elektrycznych.

Po IV kwartale 2004 roku mimo wprowadzenia na polecenie Państwowej Inspekcji Pracy w sklepach „Biedronka” wózków elektrycznych, występuje codziennie stosowanie wózków ręcznych w transporcie wewnętrznym jako uzupełnienie ( przy transporcie w wąskich przejściach ) lub zastępstwo wózków elektrycznych w razie ich częstej niesprawności ( rozładowanie baterii na II zmianie , awarii itp. ). Pracownice sygnalizują, że istotną przyczyną stosowania nadal wózków ręcznych, jest obawa przed posługiwaniem się wózkami elektrycznych, wynikająca z braku należytego przeszkolenia do ich stosowania, złego stan techniczny wózka oraz jego długiej drogi hamowania na małej powierzchni sklepu.

Wózek elektryczny jest pojazdem samojezdnym. Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Gospodarki by zdobyć uprawnienia do prowadzenia takiego wózka trzeba przejść 43 godzinny kurs stacjonarny, zakończony egzaminem.

Świadectwa ukończenia kursu – jak twierdzą pracownice poświadczają nieprawdę.

Kurs, który powinien trwać 43 godziny systemem stacjonarnym, trwa zaledwie kilka godzin pobieżnego przyuczenia.

Oto znane skutki w/w zaniedbań:

– Śmierć Pana Józefa Stojanowskiego, klienta potrąconego przez wózek elektryczny podczas zakupów w sklepie „Biedronka” w Słupsku.

– Poważne uszkodzenie ciała pracownicy sklepu „Biedronka” w Olsztynie, najechanej przez współpracownicę wózkiem elektrycznym. Jak oświadczyła pracownica kierująca wózkiem, jej szkolenie trwało 3 godziny.

Dowody:

– sfałszowane świadectwa ukończenia kursów,

– oświadczenia pracowników,

– art. „Służące Biedronki” – Tygodnik Solidarność.

Fałszowanie protokołów powypadkowych.

Szczególną niegodziwością w stosunku do pracowników ze strony JMD jest „troska” Biedronki o pracownika w sytuacji gdy ulega on wypadkowi.

Biedronka w „trosce” o swojego pracownika, fałszuje protokół powypadkowy i mimo oczywistych faktów, pisze „nie ma związku z pracą”.

To oczywiste fałszerstwo jest fatalne w skutkach. Pracownik który uległ wypadkowi, musi się poddawać ciężkim, często wielokrotnym operacjom, oraz długotrwałej i kosztownej rehabilitacji. „Biedronka” fałszując protokół powypadkowy, sprawia że pracownik pozostaje w tym czasie bez należnych środków do życia. Swoich praw – sprostowania protokołu, musi dochodzić w trudnym i długotrwałym procesie sądowym.

Dowód – Pani Agnieszki Zakrzewskiej w dniu 07.10.2005r. w trakcie wykonywanych czynności w sklepie ( ugniatała kartony wchodząc na ich stertę) spadła z wysokości 1,5 m doznając poważnego uszkodzenia kręgosłupa. Biedronka pisząc „brak związku z pracą” w oczywisty sposób sfałszowała protokół powypadkowy.

W dniu 25.09.2007r. Sąd Okręgowy w Słupsku Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych zmienił wyrok Sądu Rejonowego w Słupsku oddalający powództwo i uznał w/w zdarzenie za wypadek przy pracy i zasądził na jej rzecz kwotę 34 000 zł tytułem jednorazowego odszkodowania. Tym samym nabyła prawo do renty wypadkowej oraz 100 % zasiłku chorobowego.

O korzystnym wyroku przesądziła opinia biegłego, który uznał, iż niewątpliwie zdarzenie było wypadkiem przy pracy , zaś trwały uszczerbek na zdrowiu wynosi , aż 70 %. (!)

W maju 2007r. Sąd uznał ,że Renata Myćka, pracownica „Biedronki” z Sanoka mimo, że Biedronka w jej protokole powypadkowym napisała „brak związku z pracą „ to jednak Sąd zdarzenie uznał za niewątpliwy wypadek przy pracy.

Renata Myćka podczas umieszczania na wysoką ( 1,6 m ) półkę sklepową kartonu z płynami do płukania tkanin o wadze przekraczającej dopuszczalne normy BHP doznała ciężkiego urazu kręgosłupa.

Proces trwał od września 2005 roku, czyli prawie dwa lata ! A przyczyną było świadome oszukańcze ustalenie protokołu „brak związku z pracą”.

Sprostować te oczywiste fałszerstwa, poszkodowane mogą jedynie w drodze długiego ( trwającego 2 lata ) i trudnego procesu sądowego. Biedronka w ramach „troski o pracownika” najpierw fałszuje dokumentację powypadkową i następnie gdy pracownica wreszcie wygrała proces twierdzi, że cyt: „Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe powstało po to żeby wyłudzić od nas pieniądze” jak oświadczył rzecznik prasowy Biedronki Paweł Tymiński .

Dowód:

– Gazeta Wyborcza 22 czerwca 2007 „Straciła zdrowie w Biedronce”.

Jak „Biedronka” rozwiązuje problemy

JMD „Biedronka” nie mogąc znieść faktu obnażenia jej nieuczciwych praktyk, zamiast poprawę wizerunku rozpocząć od naprawy wyrządzonych krzywd i likwidacji przyczyn występujących w tej sieci patologii postanowiła problem „spacyfikować” .

Pacyfikację rozpoczęła od publikowania całostronicowych ogłoszeń prasowych.

Twierdząc że żadne nieprawidłowości w sieci nie występują, szkalując Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe – „Biedronka”, jego działaczy i osoby oraz organizacje wspierające Stowarzyszenie. Twierdząc jednocześnie, że intencje stowarzyszenia są „nieczyste”, nastawione jedynie na „wyłudzenie” od JMD pieniędzy.

JMD dalej tak twierdzi, nawet w sytuacji gdy zapadają niekorzystne dla JMD wyroki Sądowe.

Przypomnijmy:

Pani Renata Myćka była zatrudniona w „Biedronce” na stanowisku kasjer – sprzedawca tak jak tysiące innych kobiet zatrudnionych w Biedronce nie posiadając odpowiednich badań lekarskich była kierowana do ciężkich prac fizycznych z naruszeniem wagowych norm dźwigania. Podczas takiej pracy uległa wypadkowi doznając ciężkiego urazu kręgosłupa.

Biedronka w „trosce” o swoją pracownicę sfałszowała protokół powypadkowy stwierdzając, że wypadek nie miał związku z pracą. Fałszerstwo to jest fatalne w skutkach dla pracownicy nie dość, że została przez „Biedronkę” pozbawiona zdrowia to jeszcze środków do życia.

By uzyskać prawo do zasiłku chorobowego, musiała stoczyć dwu letni bój w Sądzie.

22 czerwca 2007 roku w Sądzie Rejonowym w Krośnie Sygn. Akt IV.U.290/06 zapadł wyrok przyznający Renacie Myćce prawo do zasiłku chorobowego w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku, pomimo że wypadek któremu uległa Pani Renata Myćka , nie został uznany przez „Biedronkę” jako wypadek przy pracy ( „Biedronka” w trosce o pracownika sfałszowała protokół powypadkowy ).

Nawet w takiej sytuacji w swojej arogancji Rzecznik prasowy JMD Paweł Tymiński twierdzi, cyt: „Od początku mówimy, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka powstało po to, żeby wyłudzić od nas pieniądze – stwierdza Paweł Tymiński, rzecznik koncernu”

Dowód:

– Gazeta Wyborcza 22 czerwca 2007 artykuł „Straciła zdrowie w Biedronce”.

W ramach retorsji w stosunku do osób i organizacji, które sprzeciwić się nieuczciwym praktykom. „Biedronka”. Podjęła cały szereg, bezwzględnych działań, obliczonych na
zniechęcenie poszkodowanych do walki o swoje prawa. Między innymi:

W Sądach Pracy naprzeciwko kasjerkom dochodzącym zapłaty wynagrodzenia za pracę

w nadgodzinach, w imieniu „Biedronki” staje jednocześnie nawet kilku prawników z

największej i najdroższej kancelarii prawnej w Polsce. Dodać tu należy, że godzina pracy

takiego prawnika kosztuje prawdopodobnie ok. 300 Euro a ponoszony koszt obsługi prawnej często przekracza kwotę dochodzonych przez kasjerkę roszczeń.

„Biedronka” złożyła cztery pozwy do Sądów o naruszenie dóbr przeciwko

Stowarzyszeniu Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe – „Biedronka” , jego

działaczom i pełnomocnikowi prawnemu Stowarzyszenia.

W efekcie „Biedronka” osiągnęła odwrotny skutek od założonego.

Wobec bezzasadności zarzutów Pełnomocnik Stowarzyszenia mec. Lech Obara już wygrał z „Biedronką” w dwóch instancjach.

Dowody:

– wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 28 marca 2007r. Sygn. akt I C 275/06,

– wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 5 lipca 2007r. Sygn. akt IACa 284/07

Pozostałe sprawy idą w dobrym kierunku. W najbliższym czasie oczekujemy pozytywnych rozstrzygnięć.

Należy w tym miejscu podkreślić, że wszystkie sprawy przeciwko „Biedronce” w których

uczestniczyło Stowarzyszeniu Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe – JMD „Biedronka” systematycznie przegrywa.

Działacze Stowarzyszenia nie przestraszyli się. Przeciwnie zaktywizowani atakiem „Biedronki” musieli się bronić – wykryli, że ”Biedronka” dopuściła się czynu, który może mieć cechy oszustwa sądowego . Radca prawny Biedronki przedstawił w Sądzie jako dowód w sprawie uprzednio spreparowany i następnie opublikowany w dzienniku „Trybuna” „paszkwil” pt. „Komu przeszkadza Biedronka?”

Przedstawiony w Sądzie „dowód” był wydrukiem komputerowym, nie był podpisany, do autorstwa tekstu nikt się nie przyznał, autor do dzisiaj pozostaje nie znany. Tekst nie posiadał też żadnej sygnatury, okazało się że sygnatura została wymazana. Jak podaje dziennik „Trybuna” w oświadczeniu znak 267/KN/06 cyt: „ Zleceniodawcą zamieszczenia tego ogłoszenia była Agencja Reklamy Anon działająca na rzecz spółki Jeronimo Martins, właściciela sieci handlowej „Biedronka”.

Dowody:

– pismo procesowe pełnomocnika prawnego „Biedronki” podpisane przez radcę prawnego Dariusza Skuzę,

– spreparowany art. „ Komu przeszkadza Biedronka,

– oświadczenie dziennika „Trybuna”.

Podczas toczących się procesów Sądowych wielokrotnie udowodniono „Biedronce” posługiwanie się spreparowanymi czy sfałszowanymi dokumentami.- Wielokrotnie „Biedronce” udowodniono przygotowywanie świadków do składania zeznań w których uczestniczyli, prawnicy i osoby z kierownictwa centrali „Biedronki”.

Dowód:

– protokół z dnia 27 września 2005 sygn. Akt IVP 6/05,

– protokół z przesłuchania świadka Ewy Klareckiej z dnia 07.10.2004.

Pan Nelson Pereira korespondent Portugalskiej Agencji Prasowej, po opublikowaniu kilku artykułów prasowych w Portugalii, ukazujących praktyki portugalskiej firmy Jeronimo Martins w Polsce. Najpierw dostał ostrzeżenie, następnie został zerwana z nim współpraca.

24 września 2007 r. w hotelu „Hiat” w Warszawie „Biedronka” z okazji otwarcia tysięcznego sklepu zorganizowała konferencję prasową, na którą przywiozła cały autokar portugalskich dziennikarzy.

Konferencja miała odbyć się o godzinie 10.00, jednakże „Biedronka” w „trosce o rzetelność przekazu informacji” ( inwestorzy giełdowi, społeczeństwo portugalskie ), by dziennikarze portugalscy nie mogli się spotkać z polskimi. „Biedronka” konferencję dla dziennikarzy portugalskich zorganizowała o godzinie 9.00, po czym portugalscy dziennikarze zostali wywiezieni autokarem i o godzinie 11.00 odbyła się kolejna konferencja tym razem z udziałem dziennikarzy wyłącznie polskich. Dziennikarza portugalskiego Pana Nelsona Pereirę na konferencję nie wpuszczono.

Konsekwencje społeczne.

Fakt nie wypłacania tysiącom pracowników przez 9 lat wynagrodzeń za pracę w nadgodzinach, to nie tylko bieżące straty finansowe poszczególnych osób, są to również:

– Zaniżone składki zdrowotne i emerytalne a zatem w przyszłości konkretne osoby

otrzymają niższe emerytury

– Do Skarbu Państwa przez 9 lat wpływały zaniżone podatki od wynagrodzeń.

Pozbawioną zdrowia kobietę „Biedronka” zwalnia z pracy, zostaje ona trwale wykluczona z życia zawodowego, natomiast konsekwencje społeczne ponosi całe nasze społeczeństwo min. są to:

– Wysokie koszty leczenia, często wielokrotnych operacji.
– Wysokie koszty rehabilitacji.
– Renty i inne świadczenia.

Nawiązując do artykułu prasowego prof. Piotra Sztompki pt. „Dlaczego w Polsce brakuje społecznego zaufania”, przedstawiony materiał jest w znacznej części odpowiedzią na postawione pytanie.

Trudno ufać elitom i instytucjom państwowym, gdy kasjerka dochodząc należnego wynagrodzenia za pracę, musi toczyć w Sądzie nierówny bój z pracodawcą przez 4,5 roku.

Trudno ufać elitom i instytucjom państwowym, gdy drobny przedsiębiorca za niewielkie uchybienia ponosi surowe konsekwencje w tym karno skarbowe, gdy tymczasem wielki koncern handlowy w sposób zaplanowany na ogromną skalę okrada tysiące pracowników i Skarb Państwa, uprawia ten proceder przez 11 lat w poczuciu zupełnej bezkarności.

Jak pisze prof. Piotr Sztompka cyt: „Wg badań Eurobarometru z lutego 2007 r. – zaufanie do elit i instytucji publicznych lokuje się na poziomie 10%, – za to w rankingach korupcji, nepotyzmu, klientelizmu lokujemy się niedaleko od szczytu, blisko niektórych krajów afrykańskich”.

Portugalski dziennikarz Pan Nelson Pereira uważa, że firma Jeronomo Martins w Portugalii jest poprawnym pracodawcą i partnerem w interesach.

Zapytany o przyczyny powszechnego łamania prawa przez tę firmę w Polsce, stwierdził, cyt: „Jest to czysta kalkulacja i ocena otaczającej nas rzeczywistości, w Portugalii prawo musi być i jest przestrzegane, w Polsce, jak się okazuje nie koniecznie” i podobnie jak prof. Piotr Sztompka wskazuje na korupcję nepotyzm i klientelizm.

Tak zwana „sprawa Biedronki” dotyczy największych wartości jakie człowiek posiada godności, dóbr materialnych, zdrowia i życia.

Jest testem na stosowanie w praktyce zasad równości wobec prawa, wywiązywania się organów Państwa z zadania ochrony słabych i bezsilnych przed wielkimi i bezwzględnymi.

Przewodniczący Stowarzyszenia
Edward Gollent

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *